Archive for the ‘Warszawa’ tag
zuu
Cykl ‘polecam’ – w dzisiejszym odcinku zoo warszawskie. Nie byłem 3 lub 4 lata, a pozmieniało się bardzo dużo. Widać, że odwalają sporo roboty i wygląda to już naprawdę świetnie. Spędziliśmy tam prawie 6 godzin i wszystkiego nie udało się zobaczyć. Obowiązkowe miejsce do zwiedzenia!
no zi el
Nawet gdy już drogę wspólną uda się obrać, to kolor i kształt zepsuć podróż mogą.
Wydaje się, że cel i przystanki te same mamy, po chwili rozjeżdzają się jednak
rozmazują
kolorowa smuga w zielono-szary brud lub jaskrawe oślepiające światło…skupić wzrok już nie chcę, lepiej znajomych form poszukać
o wiele łatwiej, przecież i tak zaraz wysiadam
Koncert Opeth
W sobotę odbył się długo wyczekiwany koncert Opeth. Pierwszy pełnowymiarowy, dwugodzinny set grany przez ten zespół w Polsce. Zjechało się więc mnóstwo ludzi – bilety mimo wysokiej ceny wyprzedane.
Pod względem występu – niesamowicie, takie wydarzenia pamięta się całe życie, zwłaszcza że jest to mój ulubiony zespół. Trochę zawiodłem się tylko na organizacji – było ciasno, źle nagłośnione i za drogo. Mogło by spokojnie przyjść dwa razy więcej ludzi, tyle że nie mieli już gdzie, a sporo moich znajomychi odstraszyła cena biletu 120zł.
Niestety klubowo i organizacyjnie odstajemy, za to pod względem publiki jesteśmy NAJLEPSI. Wiem co mówię, bo do tej porty musiałem zadowalać się oglądaniem zagranicznych koncertów Opetha w internecie.
Wokalista kilka razy zaniemówił machając z podziwem głową, a cytaty mówią same za siebie: “you are so awesome, that i have to go home and jerk off”, “You’re so awesome. I would fuck you all… if I were bisexual”, albo poprostu nic nie mógł powiedzieć tak głośno skandowaliśmy. Oprócz ciągłych “Opeth! Opeth!” publika reagowała żywo na każdy szczegół koncertu, a momenty takie jak ’sto lat’ po polsku i angielsku (po tekście o przyszłorocznym 20-leciu zespołu), rytmiczne tupanie w położone deski czyniąc nieziemski tumult czy gromkie nawoływanie do solówek (perkusista musiał się zgodzić, po długim kręceniu głową dał czadu :P) były niezapomniane. Na bis spytał czy umiemy śpiewać – zagrali Drapery Falls, a publika zaśpiewała głośno, razem i w odpowiednim czasie – byli pod wrażeniem ^^
Na koniec wszystkich absolutnie rozwalił “Deliverance” – mega zakończenie :)
Przebieg muzyczny koncertu to:
1. Heir Apparent 2. Ghost Of Perdition 3. Godhead’s Lament 4. The Leper Affinity 5. Credence 6. Hessian Peel 7. Closure 8. The Night And The Silent Water 9. The Lotus Eater 10. The Drapery Falls (fragment jako element bisu - śpiewała publika do akompaniamentu zespołu – wyszło super) 11. Deliverance
Co tu dużo mówić – dla fanów Opeth niezapomniane wydarzenie, jeśli ktoś kocha tą muzykę to wyszedł z pewnością tak wstrząśniety jak ja ;)
W związku z koncertem i przyszłorocznym 20-leciem klubu dołączam projekt fotograficzny “Inspired by Opeth” do absolutnych priorytetów – niedługo zaczynam szukać miejsc, modelek i odpowiednich strojów :P Parę ujęć już mam, ale zamierzam pracować nad każdą fotką i interpretacją graficzną ich muzyki odpowiednio długo – w końcu to 20 lat! :)
.
Wszystkie zdjęcia na flickrrr
.
.
Tybet: 50-ta rocznica
Dziś mija 50 lat od czasu powstania tybetańskiego i ucieczki Dalajlamy do Indii. Ponieważ sprawa jest mi bliska uznałem, że warto to odnotować, a może i zainteresować tematem.
Odbyły się kolejne wiece poparcia, tym razem mogłem być tylko na chwilę, ale te 15min mimo innych ważnych spraw znalazłem.
–
Inne zdjęcia z tej akcji z serwisu ‘ratujtybet.org’, parę naprawdę ciekawych.
–
Dlaczego warto popierać takie akcje? Pewnie każdy słyszał lub oglądał coś na ten temat. Nie będę opisywał więc niezliczonej liczby aktów terroru, morderstwa ponad 1,2mln ludzi, okrucieństw i innych represji, które Chiny bezkarnie urządzają w tym regionie. Mógłbym nawiązać do historii Polski pod zaborami, stanu wojennego, ale trudno mówić o wspólnej kulturze, podobieństwach, bo dzieli nas z tym narodem wiele, a to co łączy trudno opisać w paru zdaniach.
Dlaczego więc… po pierwsze siła jednostki potrafi być zadziwiająco duża. Działalność ludzi w internecie i podczas różnych akcji przerodziła się w wielotysięczny ruch, który ma niewielki, ale jednak wpływ na polityków. Ciężko jest ze względu na światowe powiązania gospodarcze z Chinami i ich politykę prania mózgu, ale publiczny sprzeciw wielu ludzi jest już serio brany przez polityków w różnych krajach, a mnogość działań powoli przesiąka przez chiński beton. Ważna jest walka z oburzającą chińską propagandą, zwłaszcza w internecie.
Jednak głównym powodem, dla którego powinno się chodzić na takie akcje jesteśmy my sami. Zróbmy to by stać się kimś lepszym. Taki gest potrafi być ogromnym wsparciem dla Tybetańczyków na emigracji. Może spowodować jakieś ruchy polityczne lub społeczne. Najważniejsze jednak, że zamiast jedzenia, telewizji, odpoczynku, kibla, sklepu, picia, gotowania, leżenia, siedzenia w pracy po godzinach i innych działaniach, które wydają nam się niesamowicie ważne w codziennych trybach… poświęciliśmy godzinę by zrobić coś dla innych, dla jakiejś idei. Nawet jeśli wydaje się to bezsensowne to bez wiary w ideały nie ma po co egzystować w społeczeństwie.
Warto przyjść, zobaczyć ludzi, którym też zależy, są i mają wiarę w jakiś ponadjednostkowy cel. Spotkać się wspólnie aby działać, bo ktoś cierpi tylko dlatego, że świat ogarnięty jest przez magmę ignorancji, bo nie wystarczy współczucie, trzeba podjąć jakiś wysiłek. To tylko kilka godzin w roku, a siła rosnącego tłumu, który wspólnie wyraża sprzeciw, jest niewyobrażalna…
Im więcej ludzi uwierzy, że takie działanie ma sens tym głośniejszy globalny sprzeciw. Trzeba przeciwstawiać się terrorowi, morderstwom, prześladowaniom – beztrosko serwowanym przez kraj uznawany za naszego partnera, zapraszanego i szanowanego… uśmiechniętego przyjaciela z forsą -.-









