Archive for the ‘Zdarzyło się’ Category
Long night masquerade
Noc muzeów postanowiłem spędzić w tym roku na patrolu ulicznym, zwłaszcza że było parę ciekawych atrakcji. Dobrze też poobserwować ludzi i okolice samych muzeów. Wybrałem się z dwoma wybornymi kompanami -- Andrzejem (A.T.F. Lenard) i Benkiem (photo.zombie). W skrócie -- pętla zabytkowych autobusów na Bankowym, przejazd ogórem do pl. Grzybowskiego, parada grup teatralnych, tanecznych i muzycznych na Krakowskim, Plac Zamkowy c.d. pokazów, kolorowy dziedziniec ASP, okolice Zachęty i etnograficznego, na koniec wystawa w piwnicach budynku przy d. banku na Bielańskiej.
Wyjście bardzo udane wrażeniowo i towarzysko, znalazło się też parę ciekawych ujęć. Długo je memłałem, ale w końcu są… czas i tak nie ma znaczenia przy tego rodzaju pracach ^^
Filmik:
Wszystkie zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/nivelis/sets/72157622318247480/
Toxicity
Choroba mnie dopadła. Dość ekstremalnie było, dawno mnie nic tak nie rozłożyło. Podobny los spotkał 3/4 mojej pracowni, a żona z dzieckiem ewakuowała się na Choszczówkę zanim zaraza dotarła do jej drzwi ;P
1.5 tygodnia wyłączony całkiem z obiegu, a kolejne 1.5 działałem jak stary laptop z padającą baterią. Skończyło się koszmarnymi zaległościami i gąbką mózgu :p Jedyne co się udało w trakcie powracania do stabilizacji przestrzennej to trochę czasu do zmarnowania. Oprócz tony różnego rodzaju ‘dobrego kina’ akcji, bo głównie takie filmy mi ‘wchodziły’, zanurzyłem się ponownie w świat Half Life 2 – tym razem Episode 2 (w końcu!). Gierka jest przekosmiczna, najlepsza seria w ogóle jaką zrobiono. Nie potrafię zrozumieć jak można ominąć ten tytuł, to właściwie tak jakby przespać czasy Diablo czy Starcraft. Przy okazji dostałem w bonusie 2 inne perełki – rewelacyjny, uroczy i śmieszny MP “Team Fortress 2″ i zakręcony “Portal”, w który nawet Magda ostatnio pogrywa. Dobrze mieć parę dni na bezmózgie działania, ale niestety szybko się nudzi. Zmutowany wirus odbierał nawet to, bo 10 dni spędziłem głównie na spaniu i leżeniu :(
Kończąc ten ‘chory’ monolog – 3 tygodniowa przerwa skończyła się dość nagle po lanym poniedziałku, a potem zaczęła się wirówka odrabiania zaległości i odłożonych spraw. Blog trochu ucierpiał, ale cierpliwie to właśnie uzupełniam ^^
zi elo
Wizyty u znajomych kończą się czasem zmianą scenerii zgodną z pitymi trunkami. W konwencji zielonej, zresztą najczęstszej w przypadku tego domostwa, odwiedziny u Marcina.
Zyvie Belarus!
W tym tygodniu, 25 III, obchody “Dnia Wolności” na Białorusi. Jak ktoś nie kojarzy – w każdą rocznicę odzyskania niepodległości przez Białoruś – 25III- opozycja organizuje demonstracje w Mińsku. W ostatnich latach kończyły się zamieszkami, pobiciami, aresztowaniami i całą serią represji. Ubiegły tydzień minął pod znakiem “Usłysz Białoruś” – odbyły się różne akcje informacyjne, wystawy, koncerty i inne eventy. W niedzielę na Placu Teatralnym miał miejsce główny koncert. Pogoda była kiepska, ale to mnie nie zniechęciło. Tak jak pisałem przy okazji Tybetu – trzeba działać, chodzić i tworzyć tą małą grupę ludzi, dzięki której ma to sens. Okazało się, że akcja białoruska jest nieźle zorganizowana i zfinansowana, w sumie nic dziwnego tak po sąsiedzku, ale i tak miło zobaczyć. Komercja przy takich sprawach nie szkodzi zupełnie. Koncert wypasik, szkoda że padało. Przynajmniej przetestowałem nowy obiektyw w ciężkich warunkach. Wybrałem się z Magdą więc byłem dość krótko, ale i tak uważam że było warto – ideologicznie i muzycznie :)
.
Wszystkie zdjęcia na flickrrrr
.
Koncert Opeth
W sobotę odbył się długo wyczekiwany koncert Opeth. Pierwszy pełnowymiarowy, dwugodzinny set grany przez ten zespół w Polsce. Zjechało się więc mnóstwo ludzi – bilety mimo wysokiej ceny wyprzedane.
Pod względem występu – niesamowicie, takie wydarzenia pamięta się całe życie, zwłaszcza że jest to mój ulubiony zespół. Trochę zawiodłem się tylko na organizacji – było ciasno, źle nagłośnione i za drogo. Mogło by spokojnie przyjść dwa razy więcej ludzi, tyle że nie mieli już gdzie, a sporo moich znajomychi odstraszyła cena biletu 120zł.
Niestety klubowo i organizacyjnie odstajemy, za to pod względem publiki jesteśmy NAJLEPSI. Wiem co mówię, bo do tej porty musiałem zadowalać się oglądaniem zagranicznych koncertów Opetha w internecie.
Wokalista kilka razy zaniemówił machając z podziwem głową, a cytaty mówią same za siebie: “you are so awesome, that i have to go home and jerk off”, “You’re so awesome. I would fuck you all… if I were bisexual”, albo poprostu nic nie mógł powiedzieć tak głośno skandowaliśmy. Oprócz ciągłych “Opeth! Opeth!” publika reagowała żywo na każdy szczegół koncertu, a momenty takie jak ’sto lat’ po polsku i angielsku (po tekście o przyszłorocznym 20-leciu zespołu), rytmiczne tupanie w położone deski czyniąc nieziemski tumult czy gromkie nawoływanie do solówek (perkusista musiał się zgodzić, po długim kręceniu głową dał czadu :P) były niezapomniane. Na bis spytał czy umiemy śpiewać – zagrali Drapery Falls, a publika zaśpiewała głośno, razem i w odpowiednim czasie – byli pod wrażeniem ^^
Na koniec wszystkich absolutnie rozwalił “Deliverance” – mega zakończenie :)
Przebieg muzyczny koncertu to:
1. Heir Apparent 2. Ghost Of Perdition 3. Godhead’s Lament 4. The Leper Affinity 5. Credence 6. Hessian Peel 7. Closure 8. The Night And The Silent Water 9. The Lotus Eater 10. The Drapery Falls (fragment jako element bisu - śpiewała publika do akompaniamentu zespołu – wyszło super) 11. Deliverance
Co tu dużo mówić – dla fanów Opeth niezapomniane wydarzenie, jeśli ktoś kocha tą muzykę to wyszedł z pewnością tak wstrząśniety jak ja ;)
W związku z koncertem i przyszłorocznym 20-leciem klubu dołączam projekt fotograficzny “Inspired by Opeth” do absolutnych priorytetów – niedługo zaczynam szukać miejsc, modelek i odpowiednich strojów :P Parę ujęć już mam, ale zamierzam pracować nad każdą fotką i interpretacją graficzną ich muzyki odpowiednio długo – w końcu to 20 lat! :)
.
Wszystkie zdjęcia na flickrrr
.
.
Kolejny dzień w pracy :P
Znowu w terenie – kolejna część prac przy kamienicach na Targowej 50/52. Badania architektoniczne mają ten ciekawy etap, w którym ‘badacz’ (zazwyczaj z wyższym lub bardziej wyższym wykształceniem ewentualnie z rzędem przedrostków przed nazwiskiem na wizytówce na literkę ‘p’ ‘d’ ‘m’ ‘i’ ‘k’ ‘h’ ‘n’ ‘z’ lub ‘a’)’ bierze do ręki ciężki przedmiot typu kilof, łom lub młotowiertarka, ewentualnie szpachelka, mesel i młot, a następnie dokonuje eksploracji :)
Ostatnie zdjęcia głównie jednak z urokliwego strychu, gdzie również znajdowały się mieszkania. W najwyższym punkcie było niecałe 2 metry wysokości. Od poniedziałku rycie ścian w dawnych salonach ślubnych, tym razem znajdę ten ukryty żydowski skarb :P
Tybet: 50-ta rocznica
Dziś mija 50 lat od czasu powstania tybetańskiego i ucieczki Dalajlamy do Indii. Ponieważ sprawa jest mi bliska uznałem, że warto to odnotować, a może i zainteresować tematem.
Odbyły się kolejne wiece poparcia, tym razem mogłem być tylko na chwilę, ale te 15min mimo innych ważnych spraw znalazłem.
–
Inne zdjęcia z tej akcji z serwisu ‘ratujtybet.org’, parę naprawdę ciekawych.
–
Dlaczego warto popierać takie akcje? Pewnie każdy słyszał lub oglądał coś na ten temat. Nie będę opisywał więc niezliczonej liczby aktów terroru, morderstwa ponad 1,2mln ludzi, okrucieństw i innych represji, które Chiny bezkarnie urządzają w tym regionie. Mógłbym nawiązać do historii Polski pod zaborami, stanu wojennego, ale trudno mówić o wspólnej kulturze, podobieństwach, bo dzieli nas z tym narodem wiele, a to co łączy trudno opisać w paru zdaniach.
Dlaczego więc… po pierwsze siła jednostki potrafi być zadziwiająco duża. Działalność ludzi w internecie i podczas różnych akcji przerodziła się w wielotysięczny ruch, który ma niewielki, ale jednak wpływ na polityków. Ciężko jest ze względu na światowe powiązania gospodarcze z Chinami i ich politykę prania mózgu, ale publiczny sprzeciw wielu ludzi jest już serio brany przez polityków w różnych krajach, a mnogość działań powoli przesiąka przez chiński beton. Ważna jest walka z oburzającą chińską propagandą, zwłaszcza w internecie.
Jednak głównym powodem, dla którego powinno się chodzić na takie akcje jesteśmy my sami. Zróbmy to by stać się kimś lepszym. Taki gest potrafi być ogromnym wsparciem dla Tybetańczyków na emigracji. Może spowodować jakieś ruchy polityczne lub społeczne. Najważniejsze jednak, że zamiast jedzenia, telewizji, odpoczynku, kibla, sklepu, picia, gotowania, leżenia, siedzenia w pracy po godzinach i innych działaniach, które wydają nam się niesamowicie ważne w codziennych trybach… poświęciliśmy godzinę by zrobić coś dla innych, dla jakiejś idei. Nawet jeśli wydaje się to bezsensowne to bez wiary w ideały nie ma po co egzystować w społeczeństwie.
Warto przyjść, zobaczyć ludzi, którym też zależy, są i mają wiarę w jakiś ponadjednostkowy cel. Spotkać się wspólnie aby działać, bo ktoś cierpi tylko dlatego, że świat ogarnięty jest przez magmę ignorancji, bo nie wystarczy współczucie, trzeba podjąć jakiś wysiłek. To tylko kilka godzin w roku, a siła rosnącego tłumu, który wspólnie wyraża sprzeciw, jest niewyobrażalna…
Im więcej ludzi uwierzy, że takie działanie ma sens tym głośniejszy globalny sprzeciw. Trzeba przeciwstawiać się terrorowi, morderstwom, prześladowaniom – beztrosko serwowanym przez kraj uznawany za naszego partnera, zapraszanego i szanowanego… uśmiechniętego przyjaciela z forsą -.-
Wernisaż
Wernisaż był bardzo sympatyczny :) Trochę nietrafiona była tylko jego godzina, bo wiele osób skarżyło się na pomysł 18 w niedzielę. Kilkadziesiąt osób zjawiło się jednak w Białołęckim Ośrodku Kultury przy ul. Van Gogha 1. Nowoczesna architektura to i niecodzienne rozwiązania – galeria znajduje się bowiem w rozległej przestrzeni publicznej, która posiada różne strefy funkcjonalne, ale symbolicznie wydzielane. Prawie 30 ramek wisi więc na betonowych, wysokich na klika metrów, eliptycznych ścianach widowni (sala widowiskowa w kształcie jaja), przechodząc z holu głównego aż do małej kawiarni.
O godzinie 18 głos zabrał burmistrz Białołęki – Jacek Kaznowski. Opowiedział trochę o historii, wylał trochę miodu no i oczywiście parę słów o cudownej przyszłości jaką czeka ta dzielnica… i dobrze :)
Potem było ogromnie sympatyczne przemówienie Bartka Włodkowskiego. Dzięki niemu i Fundacji “Ave” wystawa ujrzała światło dzienne – ogromnie dziękuję za cały trud organizacyjny! Bartek po przemowie zaskoczył mnie wręczając prezenty – kwiaty Magdzie, drewniane krzesełko dla mnie (na którym obecni złożyli podpisy) oraz drewniane klocki dla Wojtusia :P
Następnie goście pooglądali zdjęcia i udali się na program artystyczny, podczas którego odbył się też panel dyskusyjny (w dwóch częściach) dotyczący historycznej zabudowy Białołęki i jej przyszłości.
Po ponad dwóch godzinach można było się udać na bankiet. Co prawda wina nie było, ale sporo innych pyszności jak najbardziej.
Fajnie to wszystko wyszło, nie spodziewałem się aż takiego rozmachu – ilość prac i ich układ rozplanowaliśmy dzień wcześniej umieszczając wydruki w ramkach. Dużo wyszło, ale dobrze :P Teraz będę miał większą mobilizację, żeby kolejne wystawy były podobnych rozmiarów ^^
Wystawa będzie czynna dwa miesiące.
Parę linków prasowych:
http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosc/438629.html>
http://www.zw.com.pl/artykul/226831,340889_Bialoleckie_drewniaki_przy_Van_Gogha.html
http://wyborcza.pl/1,94898,6358179,Jak_ocalic__swidermajera__z_Bialoleki_.html
http://www.bialoleka.waw.pl/page/index.php?str=3&id=2556
No i zostałem ojcem :)
09 02 09 godz. 22.50 urodził się mój syn Wojtuś :)
3.07 kg, 52 cm
Grex od urodzenia, uznał że bardziej zbyciarskie będzie rodzić się z ręką wyciągniętą do przodu (do ataku?), a dla utrudnienia owinąć się trzy razy pępowiną :P
Przydomowa zieleń
Jak na W-wę to dobrze trafiłem z miejscem zamieszkania – spacer obok domku ^^
Dzień przed porodem Magda łaziła ze mną po kruszejącym lodzie i skakała nad wodą ;)
Nowy rok pozytywnie
Dobrze rozpocząć rok nie tylko od planowania, ale i ciekawych eskapad. Pojechałem spotkać Moroqa wracającego do Bydgoszczy z podwarszawskiego sylwka. Zaczęło się od dobrej fazy podczas transportu do centrum, dalej było zwiedzanie jedynych otwartych tego dnia knajp na centralnym, a skończyło u Puenty na planszówce ‘Gra o tron’ ;p Moroq do Bydzi dotarł następnego dnia wieczorem, a ja doczekałem się noworocznego kaca…
Warto odwiedzić: knajpę na Dworcu Centralnym, klienci, wystrój i obsługa +++, klucz francuski na prośbę o klucz do wc ++++
Zdjęcia: unmodified, street
To wszystko wina Benka!

Powstanie tego bloga nie miało by miejsca bez wściekłej zazdrości jaką żywię do innych prowadzących swoje fotoblogi, e-galerie i inne miejsca, a zwłaszcza blog photozombie czyli Benka! Dzięki jego to namowom i inspiracjom zmusiłem się do utworzenia tego miejsca, którego intencją jest ogarnięcie mojego prywatnego chaosu i wypchnięcie go w przestrzeń :P Nie będę się rozpisywał, bo o zdjęcia tu chodzi i je zamierzam głównie umieszczać. Tym razem będzie lepiej niż zeszłoroczne próby, bo namierzyłem wordpress, który mi bardzo odpowiada ^^ Nad grafiką na razie nie pracuję, wrzuciłem jakąś starą fakturkę, najpierw trochę zawartości, potem się pobawie ;) cya arround








